Witaj w moim kiosku!

W moim kiosku ruchu nie sprzedaję gazet i szamponów ani mięsa spod lady ;), w moim kiosku jestem kierownikiem ruchu, strażnikiem dobrego ruchu, po prostu nauczycielem ruchu. Konkretnie – uczę ruchu zgodnie z systemem ćwiczeń stworzonym przez Josepha Pilatesa 100 lat temu.

Czytaj dalej

Pilates to  nie kolejna moda w fitnessie, która przeminie. Sam Joseph Pilates nazywał swoją metodę „contrology” – kontrologią. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi – żeby mieć kontrolę nad wykonywanym ruchem – czy będzie to wbijanie gwoździ młotkiem (kontrola i precyzja wskazane!), przerzucanie worków z cementem, taniec, koszykówka, pływanie itp. itd. Jeśli na przykład spędzasz kilka godzin dziennie przyspawany/a do komputera lub smartfona (co jest wysoce prawdopodobne) a nie chcesz wyglądać jak Homo Computerus (nikt nie chce) to wstąp na pilates. Jeśli wykonujesz pracę zmuszającą Cię do trwania w tej samej, asymetrycznej pozycji przez dłuższy czas np. pracę stomatologa lub skrzypka, albo też uprawiasz sport asymetryczny np. golf lub tenis, pilates pomoże Ci wyrównać różnice pomiędzy stronami ciała. W przeciwnym razie, obciążając ciało w sposób niesymetryczny przez dłuższy czas, doprowadzisz do przeciążeń grup mięśni, które w dalszej perspektywie dadzą o sobie znać poprzez ból.  Pilates sprawdzi się w każdym zawodzie, jako trening uzupełniający każdego sportu, jest uniwersalny i wszechstronny i ma tą właściwość, że można go dopasować do Ciebie, a nie odwrotnie. Jest jak dobrze dopasowana bielizna. Czy zdarzyło Ci się kiedyś nosić za ciasne majtki? Powodują cierpienie, prawda? Tak samo źle dobrany trening.

Ćwicząc pilates mamy szansę odbyć podróż w głąb samego siebie, zobaczyć własne ograniczenia, wyjść poza nawykowe wzorce ruchowe. Skutki uboczne regularnego praktykowania pilatesu mogą być różne, czasem zaskakujące. U siebie na przykład zaobserwowałam, że w przeciągu kilku lat urosłam o 5cm. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz się mierzyłam, pewnie kiedyś u lekarza, ale w każdym kolejnym dowodzie osobistym miałam wpisane 171cm wzrostu. Rok temu zmierzyłam się i nie mogłam uwierzyć – miałam w trampkach 176cm. Odjęłam 2cm – czyli „urosłam” netto o 3cm. Teraz mam już 176cm na bosaka. Skutkiem ubocznym może być więc urośnięcie*(a tak naprawdę „wydłużenie” – zrealizowanie 100 albo przynajmniej 99% swojego potencjalnego wzrostu), przed czym lojalnie ostrzegam. Potencjalnym skutkiem ubocznym może być też zmniejszenie zapadalności na kontuzje, choroby zwyrodnieniowe kręgosłupa i stawów – uważam, że powinna zostać wprowadzona zniżka w składce na NFZ z tytułu praktykowania pilatesu. Czasami po pilatesie może wystąpić tzw. efekt lusterka wstecznego. Polega on na tym, że dana osoba, wsiadając po zajęciach pilates do swojego samochodu, jest zmuszona wyregulować lusterko wsteczne, gdyż znajduje się ono za nisko (wcześniej było na dobrej wysokości!). Skutki uboczne pilatesu to temat do pogłębionego zbadania i rozwinięcia.

Nie spodziewaj się, że będzie łatwo, ani nie spodziewaj się, że będzie trudno, najlepiej niczego się nie spodziewaj, przyjdź z czystym umysłem, bez balastu uprzedzeń i wyobrażeń.

* „urośnięcie” dotyczy wydłużenia tułowia, inne części organizmu nie zostały jak do tej pory zbadane.

O mnie

Mój osobisty związek z pilatesem miał momenty lepsze i gorsze, ale wiele wskazuje na to, że jest to relacja na całe życie. W lecie 2004 roku kupiłam w księgarni przy Krakowskim Przedmieściu 59 w Lublinie (teraz jest tam sieciowa drogeria a wcześniej była knajpa, gdzie można było w nocy kupić papierosy na sztuki), książkę Alycea Ungaro „Gimnastyka, która leczy”. 13 lat później sama zostałam instruktorem pilatesu.

Czytaj dalej

Uważajcie na książki, mają wpływ na życie! Z książką pojechałam na wakacje nad morze, ćwiczyłam na piasku. Wróciłam i w domu nadal ćwiczyłam. Po prostu dobrze się czułam po regularnej dawce pilatesu. Polubiłam to uczucie, gdy ciało działa jak dobrze naoliwiony mechanizm. Pracowałam na budowach we Francji, budowlańcy oglądali po pracy w salonie sędzię Wesołowską, a ja ćwiczyłam. Potem zamieszkałam w Warszawie i miałam mini mieszkanie za maxi cenę (jak to w Warszawie), tak małe, że nie było miejsca, żeby rozłożyć matę. Przez te problemy lokalowe zdradziłam pilates z siłownią, potem był krótki romans z capoeirą.

W wypadku narciarskim doznałam kontuzji kolana.  Zderzyłam się z machiną służby zdrowia. Spotkałam też lekarzy, fizjoterapeutów, którzy realnie pomagają. Między innymi dzięki nim oraz człowiekowi o nazwisku Joseph Pilates, a także niewątpliwie dzięki własnemu uporowi, mogę teraz chodzić po górach, tańczyć, jeździć na snowboardzie, no może nie biegam w maratonach górskich – ale moja siostra robi to lepiej. A był czas, że przejście kilkuset metrów kończyło się bólem i utykaniem. Koncerty spędzone siedząc na ziemi wśród falującego naokoło niekoniecznie trzeźwego tłumu (siedziałam, bo stanie było zbyt bolesne). Euforia, kiedy pierwszy raz zbiegłam ze schodów wychodząc od fizjoterapeuty. Dopiero po ok. dwóch latach od wypadku wróciłam do pilatesu.  Początki były bardzo trudne. W wyniku bólu lewego kolana nastąpił przechył ciała na prawo (czyli na zdrową nogę). Konsekwencje tego przechyłu są różne, niektóre dość zaskakujące  – m.in. urosła mi prawa stopa (buty w przeciągu dwóch lat stały się za małe, konkretnie prawy), lewa noga uległa skróceniu a miednica i kręgosłup skrzywieniu. Ćwicząc czuję, jak moje ciało ulega samonaprawie. „Po dziesięciu sesjach poczujesz różnicę, po dwudziestu sesjach zobaczysz różnicę, po trzydziestu sesjach będziesz mieć całkiem nowe ciało” powiedział Joseph Pilates. Pilates stał się moim uzależnieniem, a teraz także i zawodem. Jestem certyfikowanym nauczycielem Body Control Pilates ®.

 

 

 

 

 

 

 

Oferta

Kontakt

Magda Malinowska

tel. : 501 482 161

e-mail: kioskruchu.studiopilates@gmail.com